wtorek, 15 lipca 2014

Namiętny sms, czyli dylematy współczesnego Romea i Julii



15 lipca - Światowym Dniem bez Telefonu Komórkowego? Co  ten post ma wspólnego z symbolami tragicznej miłości? Zobaczymy…

Rozbawiło mnie to święto, pytanie i komentarz do niego. Kto pamięta jak wyglądała komunikacja w epoce bez telefonii komórkowej? Fakt, ten rozdział w rozwoju techniki dawno minął, teraz mobilność tychże urządzeń oraz ich funkcje bardzo się zmieniły. Obecnie już nikogo nie dziwi widok siedemdziesięciolatka z komórką przy uchu.  
Współczesny telefon komórkowy to nie tylko jeden z komunikatorów, ale również bank pamięci, poradnik, zegarynka, pogodynka, lekarz (aplikacje jeszcze nie dopracowane, ale tętno możemy zmierzyć),  motywator, trener  i kontroler :) naszego życia. Dostępność modeli i różnorodność aplikacji umila nam codzienność albo też utrudnia.

Ale dzięki jednej z podstawowych jego funkcji możemy pozbyć się rutyny w naszym związkach. Tak – mam na myśli – podsycanie namiętności gorącymi sms-ami!

Naturalną potrzebą każdego związku, obok oczywiście innych wartości jest wspólne przeżywanie  bliskości i uprawianie seksu. Inaczej jednak przeżywa się emocje z nowo poznanym partnerem, inaczej kiedy jest już to długotrwały związek. Czasami wystarczy mały impuls - dotyk, zapach, widok ciała i mamy ochotę na gorące spotkanie. Często tworzymy własny intymny kod, który sprawia, że gdy go usłyszymy/zobaczymy  uruchamiamy tym samym  naszą intymną wyobraźnię.
W długoletnich związkach seks nabiera innych wartości - może być wyrazem naszych uczuć, ale też pocieszeniem lub tylko zabawą. Gdy nadchodzi rutyna - seks  staje się nudnym aktem fizycznym. Niejednej osobie zapewne zdarzało się myśleć podczas miłosnych igraszek o tym … „Co jutro ugotuję na obiad?” albo „Dzisiaj ten Łukasz, to wypadł blado przy mnie z tym swoim projektem…”.

 Gorące sms-y


Co robić, aby nadal czerpać radość z seksu w sytuacji kiedy dokładnie potrafimy przewidzieć zachowania partnera a bliskość fizyczna nie stanowi dla nas tajemnicy?
Dosyć łatwo się pisze - utrzymywać temperaturę związku, starać się nieustannie o zachowanie świeżości, dążyć do wprowadzania nowych podniet i sytuacji. Trudniej podjąć działania. Rada nie jest odkrywcza, ale w wielu przypadkach skuteczna.
Wykorzystajcie do tego swój telefon, smartfon, czy jakkolwiek nazwiecie te wypasione komórki. Trochę pikanterii waszemu związkowi nada wysłanie w ciągu dnia  do swojej partnerki/partnera gorącego sms-a. Czytanie intymnych wyznań w oficjalnym otoczeniu jest ekscytujące i działa na wyobraźnię. Na forach internetowych potwierdzają to zarówno kobiety jak i mężczyźni:
- „Czasami zdarza mi się pisać z moją kobietą w ten sposób no i w domu mamy armagedon’’. (Mariusz)
- „Miłe urozmaicenie życia seksualnego :) Lubimy sobie z moim D. pofantazjować a potem wprowadzać smsy w czyn :) Np. opowiadać sobie coś w stylu: ,,co ci zrobię jak cię złapie..." :)” (gothka)

Kobietę oczaruje z pewnością metaforyczny przekaz a mężczyzn - bardziej obrazowy. Nie szukajcie gotowych wpisów! Warto uruchomić własną wyobraźnię, poszukać niebanalnego słownictwa i jednak poświęcić trochę czasu na napisanie ciekawego tekstu. To wy znacie swojego partnera i wiecie czy atmosferę podgrzeją czułe słówka o kobiecości i męskości, czy bardziej pikantne wyznania.

Wystrzegajcie się jednak infantylnych rymowanek w stylu „Mam na Ciebie chrapkę, jak bocian na żabkę…” lub dwuznacznych „Przyjde do ciebie, zaciagne do lozka, rozpale cie... bedziesz drzal, pocil sie, jeczal. Oczekuj mnie (twoja grypa)” – takie mogą wywołać śmiech  i pogrążyć  kochanka/kochankę na zawsze.
Zwróćcie uwagę na poprawność treści i wszędobylskie literówki, ponieważ mogą nieźle namieszać w waszych przekazach, chociaż w powszechnej opinii zakochani i tak rozumieją się podobno w pół słowa. Czy tak jest? Przeczytajcie ten sms współczesnego Romea do Julki i sami wyciągnijcie wnioski.   


                                                                                                                                                          / Kaja Zaborowska/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz