sobota, 13 września 2014

Słuchanie siebie w związkach

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili (Sokrates)
Nie wiemy co tak naprawdę autor tej  myśli chciał przekazać, ale w stwierdzeniu Sokratesa istnieje wiele racji. Słuchanie innych to podstawa codziennej komunikacji  prowadząca  do  dobrego porozumienia. Gdy mamy problemy z dogadaniem się w swoim związku, warto zastanowić się nad tym, czy potrafimy uważnie słuchać.

Każdy  z nas ma potrzebę mówienia – tu szczególnie wyróżniają się kobiety, ale nie każdy  z nas ma potrzebę słuchania. 

Umiejętność słuchania pomaga zrozumieć drugiego człowieka poznać jego odczucia  i zrozumieć to co chce nam przekazać w swoich komunikatach. Umiejętne i cierpliwe słuchanie wyzwala w drugim człowieku swobodę wyrażania swoich myśli oraz pozwala pozbyć się napięcia oraz stresu nagromadzonego podczas dnia.
Generalnie między kobietami a mężczyznami istnieje pewien rozdźwięk w przekazywaniu komunikatów.

Zdaniem psychologów kobiety nie mówią wprost, ukrywają emocje, liczą się ze zdaniem innych (co odbierane jest jako niepewność), często mają problem  z określeniem własnych potrzeb oraz podejmowaniem decyzji.  Natomiast mężczyźni przeciwnie - mówią wprost, nie wykazują zbytniej empatii, szukają rozwiązań, przekazują informacje i lubią udzielać rad. Już w oparciu o te spostrzeżenia widzimy różnice, które nie sprzyjają dobremu porozumieniu.

Warto nauczyć się aktywnego słuchania. W czym więc rzecz?
Zrozumienie drugiego człowieka zmusza nas do zaangażowania naszej uwagi w przekazy drugiej osoby, a więc ważna jest nasza wola  oraz intencja słuchania.


Zgodnie z  teorią Friedemanna Schulza von Huna (niemieckiego psychologa i autora kilku opracowań z zakresu komunikacji międzyludzkiej) mamy 4 płaszczyzny odbierania   komunikatów w rozmowie,  swojsko nazywanych przez autora „czworgiem uszu”. Jego zdaniem możemy używać ucha rzeczowego, relacyjnego, diagnostycznego i apelacyjnego. Te płaszczyzny również odnoszą się do wysyłanych przez nas komunikatów (czyli cztery „płaszczyzny ust”).  
Preferując ucho rzeczowe (merytoryczne) słuchamy z zainteresowaniem rozmówcy, zadajemy rzeczowe pytania, staramy się zrozumieć o co chodzi, skupiamy się na faktach. Ucho apelacyjne odbiera wszelkie komunikaty dotyczące oczekiwań tej drugiej osoby. Możemy zastanawiać się  zatem, czego  oczekuje ta osoba ode mnie, jakiej reakcji, co mogę zrobić dla niej, co mogę zmienić.
Ucho ujawniania siebie kieruje nasza uwagę na odczucia i motywy jakimi kieruje się nasz rozmówca, odsłania jego „ja”, diagnozuje kim jest ta osoba, czy jest interesująca, wskazane ucho wyraża swoje oceny, które czasami mogą być mylące.
Ucho relacji odbiera te komunikaty, które informują o stosunku nadawcy komunikatu do odbiorcy. Zastanawiamy się czy ta osoba nas lekceważy, czy uznaje za wartościowego rozmówcę, akceptuje, czy neguje. Jest to tak zwane ucho drażliwe, ponieważ jesteśmy przeczuleni na to jak jesteśmy odbierani przez innych.
Przykładowo  w  stwierdzeniu  „Ta zupa jest słona” ucho rzeczowe  odbierze to jako fakt – „Ta zupa jest rzeczywiście słona”.

Ucho ujawniania siebie zinterpretuje  komunikat w taki sposób – „Chce mnie poniżyć, uważa się za lepszą kucharkę/kucharza od mnie”.

Ucho apelacyjne  - „Następnym razem  przeczytaj przepis i sprawdź, ile soli dodasz do zupy”. 

Ucho relacji (drażliwe)  odbierze informację – „Jesteś kiepską kucharką/kucharzem”.

Na tym prościutkim przykładzie widzimy, że  interpretacja jest różnorodna, a w niektórych przypadkach odbierana jest jako atak na siebie, na swoje kompetencje  i  w efekcie konflikt gotowy. Przedstawiony przykład potwierdza teorię F.  Schulza, która mówi o tym, że  komunikaty najczęściej odbieramy wybiórczo  co w konsekwencji  prowadzi do nieporozumień i słabych relacji. A zatem interpretacja i odbieranie przekazów zależy od tego, które ucho dominuje oraz czy używamy wszystkich płaszczyzn rozumienia.  

Kobiety w rozmowie najczęściej oczekują potwierdzenia ich spostrzeżeń, akceptacji, zwrócenia uwagi na ich emocje. Mężczyźni skupiają się na faktach, liczbach, rzeczach, nie  podzielają emocji kobiet. Uznają ich język przekazu za nierzeczowy i niekonkretny, chaotyczny. Nie czytają „między wierszami” i naciskają  w rozmowie z kobietą, aby „przechodziły do rzeczy”. Kobiety czują się dotknięte taką oceną i odbiorem ich dążeń do nawiązania relacji.  Prowadzi to do niejasności i … często do kłótni.    

Spróbujmy zatem poprawić jakość swoich relacji, stosując kilka z poniższych zasad:

1.  Skoncentruj się na tym, co chce ci przekazać twój rozmówca.
2.  Powstrzymaj się od natychmiastowej oceny i wyrażenia własnych opinii zanim nie dowiesz się wszystkiego.
3.   Niewerbalny przekaz jest tak samo ważny jak słowa - wyraź to swoim ciałem, postawą, popatrz w kierunku nadawcy komunikatu, pochyl się w jego kierunku.
4.  Przyjmij zasadę, że inni również mogą mieć rację, bądź otwarty na nowe idee.
5. Używaj zwrotów zachęcających do wypowiedzi i otwierających –„Tak, rozumiem”, Ciekawi mnie to co mówisz”, „Opowiedz o tym coś więcej”.
6.   Doprecyzuj wypowiedź zadając pytania np. –„Kiedy to się wydarzyło?”, „Jak na to zareagowałeś?”
7. Parafrazuj – w ten sposób sprawdzisz, czy intencja nadawcy jest zgodna z twoją interpretacją  – „O ile zrozumiałem/zrozumiałam, to…”
8.  Dowartościowuj rozmówcę (doceń drugą stronę, okaż uznania dla wysiłków i działań podejmowanych przez rozmówcę) –„To wspaniałe, jak zareagowałeś na ten problem”, „Doceniam twoje poświęcenie i starania”, „Ktoś inny by sobie nie poradził ...”
9.   Emocje to ważny przekaz, zatem bądź empatyczny i wczuj się w uczucia rozmówcy – „Mam wrażenie, że bardzo Ci na tym zależy”.
10.  Podsumuj uzyskane informacje (pozwali to ocenić efekty rozmowy).
11. Unikaj zbędnych czynności odbieranych jako lekceważenie rozmówcy – zabawa telefonem, przeglądanie czasopism, bębnienie palcami po blacie stołu…,oglądanie telewizji. Również twoje niekontrolowane gesty i uśmiechy  mogą wtrącić z równowagi twojego rozmówcę.

Podsumowując można stwierdzić, że najlepsze porozumienie osiągniemy, kiedy będziemy rzeczowo, logicznie i w sposób uporządkowany się wypowiadać, postawimy na wyczucie sytuacji, okażemy szacunek i docenimy naszego rozmówcę, pozwolimy drugiej osobie podejmować własne decyzje i  pozostaniemy otwarci na jej poglądy. Pozwólmy na pełną wypowiedź swojemu partnerowi, aby potem samemu zamienić się w nadawcę komunikatu stosując podobne metody wypowiedzi.
                                                                                                                         /Kaja Zaborowska/


środa, 27 sierpnia 2014

Odblaski obowiązkowe od 31 sierpnia - zadbaj o bezpieczeństwo swoje i bliskich!


Nowy przepis wchodzi w życie 31 sierpnia 2014  roku i dotyczy obowiązku noszenia widocznych odblasków przez wszystkich pieszych (dorosłych i dzieci),  poruszających się po zmroku poboczem na terenie niezabudowanym.
Przepis nie dotyczy poruszania się chodnikiem i trasami wyznaczonymi dla pieszych.  Brak takiego oznakowania pieszego może skutkować surową karą – mandatem o wysokości 500zł.  Wokół wysokości kary już toczą się dyskusje, a tymczasem przemysł wypuszcza na rynek nowe gadżety.
Możemy wybierać  poczynając od nieefektownych, ale bardzo widocznych kamizelek po bransoletki, naszywki , wisiorki, torby, czapki, bluzy, i inne wymyślne przedmioty .

Pomijając walor „mody” musimy sobie uświadomić pewne fakty, które przemawiają za oznakowaniem się podczas zmroku. Niektórzy powiedzą - mnie to nie dotyczy.

Kogo zatem może obejmować z pominięciem stałych uczestników – z pewnością tych, którzy znajdą się w takich warunkach – sporadycznie, przez przypadek (czyli potencjalnie każdego),  biegaczy, którzy upatrują  sobie mniej uczęszczane ścieżki (szarówka nocna, ale i poranna jest równie niebezpieczna), młodzieży, która czasami  nie dba o  własne bezpieczeństwo idąc środkiem jezdni… Pamiętajmy również o kierująch pojazdami, ponieważ oni również będą ponosić konsekwencje naszych zaniedbań!

Co dają odblaski ?

Odblask sprawia, że podczas  jesiennej/ zimowej szarówki pieszy poruszający się poboczem widoczny jest z odległości 130-150 metrów, przy czym dla porównania  - bez odblasku w światłach samochodu będzie zauważony z odległości  20 - 30 metrów! Nie przytaczam statystyk informujących o przypadkach śmiertelnych w wyniku takich sytuacji – codziennie o nich słyszymy w mediach. Wtedy dopiero przychodzi nam smutna refleksja – mogliśmy o to zadbać wcześniej…

Co wybrać?

Nie mamy narzuconej formy odblasku, więc warto poszukać ciekawszej, ale zarazem widocznej – bez  dużych nadruków, ograniczających efekt świetlny. Polecane jest też noszenie na wysokości przegubów rąk, bądź na  nogach. Powierzchnia odbijającego światło przedmiotu powinna być  w miarę duża – tę wielkość zapewniają już automatyczne opaski samozaciskowe – wygodne do zakładania oraz zdejmowania.


          








Może wprowadźmy modę na dorzucanie do tradycyjnego prezentu – gadżetu odblaskowego, który spełni swoje zadanie nie tylko w określonych przez drogówkę sytuacjach !

                                              / Kaja Zaborowska/





piątek, 8 sierpnia 2014

Co jest kluczem do dobrego porozumienia i trwałości związku?

Klucz do porozumienia 

On nie napisze, bo nie wie od czego zacząć, ona nie napisze, bo sądzi, że on nie chce  z nią pisać. Domyślanie się czego oczekuje partner/partnerka – to trudna sztuka. Pomóżmy sobie zatem dobrze się zrozumieć.

Kochanie, spotkajmy się w połowie drogi…

Jeden ze znanych  terapeutów  prof. Donald H. Baucom twierdzi, że przyczyną konfliktów w związkach jest na ogół zaostrzanie się z czasem przeciwieństw charakterów. Jednym  z przykładów może być sytuacja, gdzie jedno z partnerów jest bardziej wyciszone, drugie bardziej emocjonalne. Z czasem różnice te pogłębiają się, co prowadzi do konfliktów. W nieudanych związkach to zjawisko ulega polaryzacji, czyli przechodzi w coraz większe skrajności. Odwrotnie dzieje się w szczęśliwych związkach, gdzie odmienności  wyciszają się i tym samym zmniejszają się różnice. Co zatem można zrobić, aby uniknąć trudnych sytuacji? Zdaniem terapeuty jest to zrobienie kroku ku sobie, czyli zdobycie się na to, by zrozumieć intencje drugiej osoby i spróbować je zaakceptować.
   
Słucham Ciebie i staram się zrozumieć…

Co daje  możliwość wypowiedzenia swoich emocji? Na czym polega umiejętność uważnego słuchania? Chcemy być wysłuchiwani, ale czy potrafimy słuchać?

Kobieta  częściej niż mężczyzna chce wyrazić swoje emocje werbalnie i  dlatego oczekuje od mężczyzny takiego samego zachowania. Gdy jednak nie otrzymuje od swego partnera należnego jej zdaniem zainteresowania - zaczyna analizować sytuację i dochodzi często do błędnych wniosków. Rodzi się frustracja i rozgoryczenie, że on/ona mnie nie słucha, on/ona mnie nie rozumie. Dochodzi do tego również brak umiejętności zaakceptowania prawa do indywidualnego przeżywania i oceniania otaczającej nasz rzeczywistości.
Musimy zrozumieć, że dla jednego płacz to naturalna forma reakcji na dane wydarzenie, dla innego zamyślenie. Negatywne skutki przynosi przekonywanie kogoś na siłę do swoich racji. „Krok ku sobie”, czyli pozostanie przy swoim zdaniu czasami przyniesie więcej dobrego w relacjach niż udowodnienie  „ja wiem lepiej”.  Wyrażenie zgody dla świętego spokoju lub ze strachu z czasem wywoła poczucie krzywdy i niezrozumienia, a przecież tego właśnie chcemy uniknąć. Wypowiadajmy więc głośno to, co chcemy przekazać i czego oczekujemy od partnera, ale jednocześnie wsłuchajmy się w to, co on nam chce powiedzieć.

Stwórzmy prawidłową przestrzeń sprzyjającą trwałości związku

Kiedy poznajemy nową osobę, na ogół nie zastanawiamy się nad tym,  czy będziemy kiedyś tworzyć z nią stały związek. W chwili spotkania działają zupełnie inne czynniki takie jak nasze zmysły, fascynacja prezencją, rozumem. Z czasem krystalizują się jednak nasze perspektywiczne potrzeby i zastanawiamy się,  czy potrafimy z nią/ nim być na dobre i złe.

Warto wtedy zwrócić uwagę na to co nas łączy. Jednym  z podstawowych aspektów, które mają decydujący wpływ na bycie razem i wychowywanie potomstwa jest aspekt religijny. Religia to nie tylko własna wiara, ale też wspólne spędzanie czasu, uczestnictwo w aktach wiary, wspólne święta, to także sposób na wychowywanie własnego potomstwa. Jeśli tu nie zgadzają się nasze poglądy trudno będzie utrzymać więzi w rodzinie, gdyż wiele czynności z naszego życia wiąże się uczestniczeniem w rytuałach kościelnych, gdzie wymagana jest obecność obojga rodziców.  Podobnie duży wpływ na  trwałość związku  ma czynnik kulturowy. Trzeba zatem mieć świadomość odmienności ról przypisanych kobietom i mężczyznom w konkretnej kulturze.
Zbyt wielkie różnice w wykształceniu i poziomie intelektualnym stworzą bariery nie tylko w pracy, ale również w życiu prywatnym i towarzyskim. Brak wspólnych tematów do rozmowy nie sprzyja utrwalaniu bliskości. Cele obydwu osób mogą stać się zupełnie odmienne, co z pewnością doprowadzi do niezrozumienia i kłótni. Z kolei odmienne  zainteresowania i pasje mogą  intrygować partnera/partnerkę i wprowadzać element ożywienia w codzienne życie.

Możemy sami przetestować swój związek stosując prostą metodę z rysowaniem okręgów. Rysujemy zatem dwa okręgi, częściowo nałożone na siebie z miejscem wspólnym w środku. W zewnętrzne pola wpisujemy nasze indywidualne zainteresowania,  cele  życiowe, czego oczekujemy od partnera, co chcemy mu zaofiarować. We wspólne pole wpisujemy te elementy, które nas łączą…,  w ten sposób również możemy dowiedzieć się czegoś nowego o naszym partnerze/partnerce. Kiedy jednak sami nie potrafimy uporać się ze swoimi problemami, powinniśmy skorzystać z porady profesjonalnego terapeuty.

                                                                                               / Kaja Zaborowska/


Kilka porad Johna Gray’a – cytaty z bestsellera Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus
  • Związek jest zdrowy wówczas, gdy każde z partnerów może swobodnie prosić o to, czego pragnie, i jednocześnie ma prawo, jeśli chce, odmówić takiej prośbie.
  • Bądźcie wobec siebie tolerancyjni. Każdy może popełniać błędy i zapominać – nawet o rzeczach ważnych. Wymagajcie od siebie cierpliwości w stawianiu drobnych i nieporadnych czasem kroków.
  • Choć nie zostaliśmy dobrze zaprogramowani w dzieciństwie, to nasze zachowanie możemy świadomie zmieniać. I ten fakt jest źródłem wielkiej nadziei.

 Na koniec króciutki sondaż - Czy kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa …  





wtorek, 15 lipca 2014

Namiętny sms, czyli dylematy współczesnego Romea i Julii



15 lipca - Światowym Dniem bez Telefonu Komórkowego? Co  ten post ma wspólnego z symbolami tragicznej miłości? Zobaczymy…

Rozbawiło mnie to święto, pytanie i komentarz do niego. Kto pamięta jak wyglądała komunikacja w epoce bez telefonii komórkowej? Fakt, ten rozdział w rozwoju techniki dawno minął, teraz mobilność tychże urządzeń oraz ich funkcje bardzo się zmieniły. Obecnie już nikogo nie dziwi widok siedemdziesięciolatka z komórką przy uchu.  
Współczesny telefon komórkowy to nie tylko jeden z komunikatorów, ale również bank pamięci, poradnik, zegarynka, pogodynka, lekarz (aplikacje jeszcze nie dopracowane, ale tętno możemy zmierzyć),  motywator, trener  i kontroler :) naszego życia. Dostępność modeli i różnorodność aplikacji umila nam codzienność albo też utrudnia.

Ale dzięki jednej z podstawowych jego funkcji możemy pozbyć się rutyny w naszym związkach. Tak – mam na myśli – podsycanie namiętności gorącymi sms-ami!

Naturalną potrzebą każdego związku, obok oczywiście innych wartości jest wspólne przeżywanie  bliskości i uprawianie seksu. Inaczej jednak przeżywa się emocje z nowo poznanym partnerem, inaczej kiedy jest już to długotrwały związek. Czasami wystarczy mały impuls - dotyk, zapach, widok ciała i mamy ochotę na gorące spotkanie. Często tworzymy własny intymny kod, który sprawia, że gdy go usłyszymy/zobaczymy  uruchamiamy tym samym  naszą intymną wyobraźnię.
W długoletnich związkach seks nabiera innych wartości - może być wyrazem naszych uczuć, ale też pocieszeniem lub tylko zabawą. Gdy nadchodzi rutyna - seks  staje się nudnym aktem fizycznym. Niejednej osobie zapewne zdarzało się myśleć podczas miłosnych igraszek o tym … „Co jutro ugotuję na obiad?” albo „Dzisiaj ten Łukasz, to wypadł blado przy mnie z tym swoim projektem…”.

 Gorące sms-y


Co robić, aby nadal czerpać radość z seksu w sytuacji kiedy dokładnie potrafimy przewidzieć zachowania partnera a bliskość fizyczna nie stanowi dla nas tajemnicy?
Dosyć łatwo się pisze - utrzymywać temperaturę związku, starać się nieustannie o zachowanie świeżości, dążyć do wprowadzania nowych podniet i sytuacji. Trudniej podjąć działania. Rada nie jest odkrywcza, ale w wielu przypadkach skuteczna.
Wykorzystajcie do tego swój telefon, smartfon, czy jakkolwiek nazwiecie te wypasione komórki. Trochę pikanterii waszemu związkowi nada wysłanie w ciągu dnia  do swojej partnerki/partnera gorącego sms-a. Czytanie intymnych wyznań w oficjalnym otoczeniu jest ekscytujące i działa na wyobraźnię. Na forach internetowych potwierdzają to zarówno kobiety jak i mężczyźni:
- „Czasami zdarza mi się pisać z moją kobietą w ten sposób no i w domu mamy armagedon’’. (Mariusz)
- „Miłe urozmaicenie życia seksualnego :) Lubimy sobie z moim D. pofantazjować a potem wprowadzać smsy w czyn :) Np. opowiadać sobie coś w stylu: ,,co ci zrobię jak cię złapie..." :)” (gothka)

Kobietę oczaruje z pewnością metaforyczny przekaz a mężczyzn - bardziej obrazowy. Nie szukajcie gotowych wpisów! Warto uruchomić własną wyobraźnię, poszukać niebanalnego słownictwa i jednak poświęcić trochę czasu na napisanie ciekawego tekstu. To wy znacie swojego partnera i wiecie czy atmosferę podgrzeją czułe słówka o kobiecości i męskości, czy bardziej pikantne wyznania.

Wystrzegajcie się jednak infantylnych rymowanek w stylu „Mam na Ciebie chrapkę, jak bocian na żabkę…” lub dwuznacznych „Przyjde do ciebie, zaciagne do lozka, rozpale cie... bedziesz drzal, pocil sie, jeczal. Oczekuj mnie (twoja grypa)” – takie mogą wywołać śmiech  i pogrążyć  kochanka/kochankę na zawsze.
Zwróćcie uwagę na poprawność treści i wszędobylskie literówki, ponieważ mogą nieźle namieszać w waszych przekazach, chociaż w powszechnej opinii zakochani i tak rozumieją się podobno w pół słowa. Czy tak jest? Przeczytajcie ten sms współczesnego Romea do Julki i sami wyciągnijcie wnioski.   


                                                                                                                                                          / Kaja Zaborowska/


niedziela, 6 kwietnia 2014

Monster High na tapecie…

Monster High a wychowanie dzieci

Co ma wspólnego carpie diem i postawa YOLO z wychowaniem naszych dzieci? Czy rodzicie wiedzą czym się bawią ich dzieci? Dlaczego dzieci lubią filmy grozy i książki o wampirach? Dlaczego Straszyciółki i Monster High to hit dziecięcych marzeń?

Wraz z upływem czasu zmienia się moda oraz kanony piękna, urody i stylu. Podobnie dzieję się wśród mody na dziecięce zabawki. Mamy, które wychowały się  na anorektycznych lalkach Barbie (debiut w 1956 roku)  już dorosły i swoje dzieci  obdarowują  produktami tej samej firmy - małymi upiornymi Monster High.
Barbie - moja miłość
Barbie - nosząca miano ikony kultury masowej była niedoścignionym wzorem wielu dziewczynek,  a nawet młodych kobiet – wyjątkowo szczupła, z dużymi piersiami o idealnej figurze i wyglądzie, preferowała typ księżniczki i archetyp pustej blondynki.  Od 1961 roku towarzyszył jej chłopak Ken - archetyp idealnego mężczyzny. Jak to bywało - szczytem marzeń było posiadanie oryginalnej lalki z mnóstwem towarzyszących jej gadżetów (ubrań, bucików, kosmetyków, czyli wszystkiego tego, co mogłaby mieć każda wyzwolona nastolatka i młoda kobieta).

Monster High, czyli Barbie w nowej odsłonie

Nowym pomysłem firmy produkującej Barbie jest -  wzorowana tym razem na filmach grozy -   linia lalek oficjalnie wydanych w 2010 roku o nazwie Monster High. Laleczki są potomstwem albo kuzynami potworów takich jak: zombie, wilkołaki, duchy, Dracula, Frankenstain.


Barbie, choć nie zmieniły wychudzonej postaci, przeobraziły się w złe nastolatki, nawiązujące wyglądem do potworów  oraz modnym ubraniem przypominającym subkulturę Gotów. Czarne ubrania, ostry makijaż, dziwne szwy i sznyty,  niespotykane kolory twarzy i kły zamiast zębów – to wszystko ma  na celu straszyć i przerażać. Twórcy lalek swoje pomysły oparli być może na założeniu, że dzieci lubią się bać. W przeszłości bajki również nie były wolne od przemocy i agresji, nie szukając daleko - bajki Braci Grimm również straszyły i ociekały krwią. Jednakże tam dobro walczyło ze złem, przy czym dobro zwyciężało. Co zatem reprezentują lalki Monster High? Dlaczego ich idea jest  utożsamiana  z wyrażaniem postawy YOLO?
Tu należałoby wrócić do dwóch idei tak mocno rozpowszechnionych w naszej współczesnej rzeczywistości. Sentencję carpe diem (chwytaj dzień), spotykamy w wielu  podręcznikach asertywności, gdzie czytamy o rozwoju osobistym, motywacji i doskonaleniu siebie. Zachęca ona do czerpania radości z każdego dnia. Wyraża pogląd, iż teraźniejszość jest ważniejsza od przyszłości.  Wydaje się nam, że ta idea jest bardzo ważna dla naszego rozwoju. Co zatem ma wspólnego z postawą YOLO (You Live Only Once)?
Swobodne tłumaczenie wyjaśnia - żyje się tylko raz. Z czasem ta pozytywna motywacja za sprawą kanadyjskiego rapera  Drake'a, w 2011 roku    przerodziła się - w młodzieżowym slangu - w synonim młodości i szaleństwa oraz jako wymówka dla nieodpowiednich zachowań. Radosne „cieszmy się życiem” zostało uzupełnione ideą – „…nawet, jeśli to wiąże się z ryzykiem i zagrożeniem życia”.


W czym tkwi zagrożenie ze strony Monster High dla dziecięcej psychiki?

Zdaniem psycholog Bogny Białeckiej lalki HM (uczennice straszyceum, czyli liceum dla potworów) lansują „konsumpcjonizm  oraz niebezpieczną postawę YOLO”.  Przejawia się ona w zachowaniach, dążeniach oraz strojach promowanych lalek. Każda z nich reprezentuje raczej negatywną postawę – 
Calwdeen Wolflubi zakupy i flirtowanie, Cleo de Nilejej ulubionym zajęciem jest rządzenie na korytarzach MH i bycie kapitanem siejących postrach cheerleaderek

Spectra Vondergeist - zajmuje się ulubionymi plotkami,


Frankie Stein - chciałaby doświadczyć wszystkiego zanim zdecyduję, co naprawdę lubi (nawet zagrożeń życia)".

Upraszczając można powiedzieć, że dziecko utożsamiając się z ulubionymi lalkami przejmuje jej postawy. Nie wszystkie dzieci są tak bardzo wpływowe, ale zdarza się, że wchodząc w ten wyimaginowany świat przyjmują je za swój i proszą rodziców o więcej efektów. W Kolejnym kroku wymuszają zakupy dziwacznych strojów dla siebie oraz  „monsterowskiego” wystroju  do własnego pokoju. 
                          


Kolejne zagrożenie, które podstępnie wpływa na podświadomość dziewczynek, to  seksowny wygląd lalek MH. Ich efektowna prezencja  dla małych dziewczynek jest również sygnałem, że one  również muszą tak wyglądać,  aby podobać się swoim rówieśnikom. 
Podstawowym motywem zdobniczym gadżetów MH jest czaszka, która  sama w sobie nie jest złem, ale też pociąga za sobą akcesoria związane ze śmiercią, cmentarzem, pogrzebami itp.  Sami rodzice nie zauważają, kiedy niewinne zabawy przeradzają się  w problem psychologiczny, z którym jest coraz trudniej walczyć niedoświadczonemu dziecku. Pogłębiają się problemy w komunikacji z rówieśnikami i występują kłopoty wychowawcze w szkole.
Małe dzieci zachwycone brzydotą i strasznym wyglądem lalek MH  wypowiadają się o swoich bohaterach w ten sposób:  - Uwielbiam Monster High, najbardziej lubię o nich straszne filmy. – Chciałabym chodzić do takiej szkoły jak Straszyciółki. – Podoba mi się ten czarny makijaż. – Najbardziej lubię Draculaurę, bo mdleje kiedy usłyszy słowo ”krew”.
Oprócz filmów, powstały książki, gry dostępne w sieci oraz blogi zachęcające do tworzenia wampirackiej fikcji. Dzieci dowiadują się o kolejnych nowinkach i gadżetach  z reklam telewizyjnych emitowanych na kanałach przeznaczonych typowo dla dzieci i młodzieży.  Dzieci - obejrzane sceny i postawy - przenoszą do życia realnego.  Rodzice nie zawsze zastanawiają się nad tym,  co naprawdę reprezentują dziecięce zabawki.

Żyje się raz, ale to od nas dorosłych zależy jakie wartości wniesiemy w ich życie, co dziecku zaszczepimy w dzieciństwie – zdrowe dochodzenie do zasad, czy wprowadzimy mroczne dzieciństwo ulegając wypaczonym trendom  marketingu. 

piątek, 31 stycznia 2014

Dzień przytulania

Dzień przytulania

31 stycznia obchodzimy Dzień przytulania




Dzień przytulania przypadający na 31 stycznia pochodzi z Kalendarza świąt nietypowych. Ja przerzuciłabym go do Kalendarza świąt rodzinnych, o ile taki by istniał.
Przytulanie jako czynność i kontakt fizyczny z drugim człowiekiem  możemy rozpatrywać w wielu aspektach. Słownik synonimów odsyła nas do znaczeń takich jak:  obejmowanie, przyciskanie, przygarnianie, pieszczenie i tulenie. Idąc dalej tym tropem dochodzimy do słowa dotyk, a  w dalszym łańcuchu skojarzeń  pojawia się dobry dotyk i dotyk zły. My poprzestaniemy na dobrym dotyku.

Biorąc pod uwagę kryterium wieku człowieka, możemy powiedzieć, że w każdym z etapów rozwoju przytulanie ma inny wymiar i znaczenie.

W wieku dziecięcym czuły dotyk rodziców wpływa na rozwój fizyczny  dziecka. Zdaniem  wielu psychologów dzieci często przytulane wykazują większą otwartość, zainteresowanie światem, mają poczucie bezpieczeństwa w każdym środowisku. Przytulanie w dzieciństwie buduje akceptację drugiego człowieka i przygotowuje do  nawiązywanie dobrych i zdrowych relacji w dorosłym życiu.
Nastolatkowie w wieku dojrzewania wstydzą się przytulania do rodziców,  a nawet uciekają od tak okazywanych czułości. Ale to w tym właśnie okresie tworzy się osobistą mapę ciała i poznaje się bariery, których nie wolno przekraczać obcym.  Dopiero wiek dojrzały i średni umożliwia wyrażenie w dotyku  całej gamy uczuć i emocji. Nawet w starości dotyk ma wielkie znaczenie.

Przytulanie rodzi w rodzicach wiele wątpliwości.
Czasami boją się przekroczyć cienką granicę dotyku. Marcin - ojciec dwuletniej córeczki – zawsze odsyła ją do matki, kiedy ta chce się przytulać i siadać na kolana. Zaczął się nad tym zastanawiać po akcji „Zły dotyk” dość szeroko nagłośnionej w TV. Czuje badawczy wzrok swojej żony, kiedy mała zbliża się do niego, impulsywnie wdrapuje się  na kolana i obejmuje go za szyję. Marcin wtedy zanosi córeczkę do swej mamy…

Rodzice wstydzą się swoich czułości przed swoimi dziećmi.
Karolina i Andrzej  unikają obejmowania się przy  swojej 10 - letniej Amelce i 13 -letnim Bartku. Unikają dotyku w codziennych sytuacjach,  nie całują się na do widzenia, nie dotykają swoich dłoni, pleców, nawet nie siadają blisko przy wspólnym oglądaniu filmów. To jest błąd, bo dziecko uczy się dobrego dotyku właśnie od nich. Obserwuje na co dzień kontakty między dorosłymi i wyciąga wnioski dla siebie. Jeśli wyczuje oschłość i wrogość, te same zachowania przeniesie na swoją przyszłą rodzinę.

Starość również wymaga wsparcia i dobrego dotyku - zwykłe gesty przejawiające się w trzymaniu za rękę w czasie choroby, pogłaskanie po włosach, masaż obolałych pleców. To wszystko sprawia, że drugi człowiek czuje bliskość rodziny.



Dzień przytulania  wpiszmy więc na stałe  w nasze zachowanie i niech się nam na zawsze skojarzy się ze zdrowym i serdecznym uściskiem wspierającym drugiego człowieka.

 Kaja Zaborowska

czwartek, 16 stycznia 2014



Siła w seksie, czy w rodzinie?

Co­raz częściej dochodzę do wnios­ku, że seks, po­dob­nie jak nar­ko­tyki, jest ucie­czką od rzeczy­wis­tości, poz­wa­la za­pom­nieć o kłopo­tach, od­prężyć się. I jak wszys­tkie używ­ki szkodzi i wyniszcza
Spokojnie - drodzy Czytelnicy - to tylko cytat zaczerpnięty z powieści Paula Coelho Jedenaście minut - ale jakże wymowny. Spotkałam się z wypowiedziami wielu kobiet oraz mężczyzn, którym zdarzyło się  nie mieć ochoty na seks. Trawestując  cytat  możemy powiedzieć, że: co za dużo to niezdrowo.

Zmieniający się model życia przeciętnej współczesnej kobiety i współczesnego mężczyzny zmierza do życia w  wolnych związkach, prowadzenia życia intymnego już od wczesnych lat młodości, jak również do uprawiania seksu bez miłości. Dla młodego pokolenia seks przestał być miernikiem uczuć.  Zwiększająca się częstotliwość  uprawiania miłości fizycznej doprowadza z czasem do rutyny, spadku libido, spłycenia wartości przypisanych tej sferze uczuć, a w najgorszym przypadku zmuszania się do współżycia.

Dewaluują się tym samym pojęcia i wartości takie jak: rodzina, związek małżeński, wierność, miłość, zaufanie, poświęcenie się dla drugiej osoby. 
Co zatem przyczynia się do zmian idących w kierunku pogłębiania się tego zjawiska?


Choć Polska jest nadal krajem, gdzie rodzina ma fundamentalne znaczenie, jednak coraz częściej staje  przed  problemem zagrożeń  płynących ze  strony pseudoideologii  podważających kanony normalności.

Przykładem może być trwająca od ubiegłego roku dyskusja nad projektem Krajowego Programu na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015. Powyższy dokument  początkowo zawierał propozycje zmian relacji społecznych zgodnie z zasadami gender mainstreaming dotyczących  kulturowej równości płci. Projekt narzucał resortom rządowym obowiązek wydawania wszystkich rozporządzeń zgodnie z zasadami gender.
Upraszczając,  założenia  te  zmierzały  do zmiany  ról  społecznych przypisywanych kobietom i mężczyznom już od edukacji przedszkolnej. Dla resortu edukacji  oznaczało to wyrzucenie z podręczników ukazujących życie stereotypowej rodziny (mama, tata, dzieci) z przypisanymi im rolami społecznymi. Jest to zarazem furtka dla związków gejowskich lub lesbijskich. Zasadniczą sprawą było również negowanie różnic biologicznych kobiety i mężczyzny.
Środowisko polskie dosyć ostro zaprotestowało przeciw podważeniu  roli rodziny. Zostało poparte przez liczne ministerstwa poddające krytyce omawiany dokument m.in. przez Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwo Sprawiedliwości. Sprzeciw i krytyka spowodowała, że Pani Minister Agnieszka Kozłowska - Rajewicz – sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, musiała opracować nową wersję projektu. 


Dyskusja nad programem równościowym trwa nadal, ale kolejnym, zagrożeniem jest kolejny dokument opracowywany przez rząd dotyczący Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. 

Piękny i przemawiający  do naszych umysłów akt, kryje niestety założenia zgodne z gender.  W nim  nadal znajdziemy opis płci kulturowej, negowanie roli tradycyjnej rodziny oraz promowanie związków homoseksualnych.
Droga do ratyfikacji opracowywanego dokumentu nie jest jednak tak prosta, gdyż podobne akty muszą powstać w kilku krajach.  Jednocześnie warunkiem ratyfikacji jest zgodność z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Zapis konstytucyjny kładzie nacisk na zachowanie tradycji rodziny, podkreślając przy tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.

Zachwiane wartości rodziny, społeczne przyzwolenie na zawieranie wolnych związków,  nadmiar i swoboda seksualna wprowadzają jednak dużo złego w tworzenie normalnych relacji. Upowszechnia się opinia, że małżeństwo jest przereklamowane tak jak… orgazm.
30 - latkowie chętniej dzisiaj spędzają czas wśród obcych sobie ludzi w knajpach i pubach, niż  w domowym zaciszu. Szukają tam odpoczynku po ciężkiej fizycznej pracy lub wyczerpującym maratonie umysłowym w korporacji. Szybki seks, szybkie życie i częsta zmiana partnerów powoduje wiele frustracji i zniechęcenia do podejmowania ról społecznych.

Warto więc, zatrzymać się w tym biegu i docenić  wartości, które oferuje uznany od tysiącleci kanon jakim jest rodzina, a zapytacie co z seksem? To tylko przysłowiowa wisienka na torcie…